Od Autora.

Wspomnienia to nie powstały w oparciu o dokumenty historyczne. Do napisania ich skłoniły mnie osobiste wspomnienia ludzi, którzy przeżyli tamte dni.

Rozne koleje losu sprawiły, że ludzie Ci znaleźli się podczas wojny na terenie Związku Radzieckiego. Kiedy w wyniku starań powstaje I Dywizja Wojska Polskiego im. Tadeusza Kościuszki, wstąpił! do jej oddziałów.

Brali udział w walkach pod Lenino. Do dziś pamiętają grozę tego, co przeżyli. Byli wówczas bardzo młodzi. Wojna zabrała im najpiękniejsze lata. Ich relacje dotyczą Bitwy pod Lenino a przede wszystkim pierwszego dnia walk. Nic z tych wydarzeń nie zatarło się w Ich pamięci.

Dla tych ludzi bitwa pod Lenino nie hyła ostatnim wydarzeniem minionej wojny. Większość z nich doszła w swojej drodze aż do Berlina. Była to droga zwycięska.

Przedstawieni tu uczestnicy walk pod Lenino pracują w Kopalni „Turów" od wielu już lat. Doczekają tutaj zasłużonej emerytury i odpoczynku.

Wszystkie te wspomnienia, tak wstrząsające, niech będą dla nas przestrogą. Aby wszyscy zawsze pamiętał; o ludziach, którzy przeżyli II wojnę światową.

mjr rez. Edward Popiel

 

Weronika Kleszcz

Podczas walk pod Lenino obciążenie linii telefonicznej sięgało zenitu. Rodzaj szyfrów Jakimi się posługiwano stwarzał wrażenie wielkiego targowiska. Od dowódców żądano tylko "ogórków" j "dyń".

W walkach w Jabłonnej pod Warszawą została ciężko ranna. Oznaczało to dia Niej koniec walki. W tym czasie - na rozkaz gen. Berlinga - wszystkie kobiety zostały wycofane z pierwszej linii walk. Ponownie więc - po wyzdrowieniu - znalazła się w Samodzielnym Batalionie Kobiecym, gdzie pełniła służbę ochrony gmachów urzędów państwowych w Warszawie.

W listopadzie 1945 roku została zdemobilizowana.

Na akademii „Barburkowej" w 1973 roku została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Bolesław Adamowicz

W 1933 roku ukończył służbę czynna, a w 1939 - zmobilizowany - brał udział w kampanii wrześniowej w 35-tym pułku piechoty we Lwowie.

Do LWP dostał sie w maju 1943, gdzie wftąpił do 1-go pułku piechoty, 1-szej kompanii strzeleckiej 1-go plutonu, 1-szej druzyny

W walkach pod Lenino, tuż po zdobyciu pierwszej linii niemieckich okopów, wskutek wybuchu pocisku armatniego został ranny sześcioma odłamkami w biodro i nogę. Przeleżał samotnie na polu walki dwa dni, zanim w końcu zabrali go stamtąd sanitariusze radzieccy.

Już w 5 miesięc y po wyjściu ze szpitala brał czynny udział w walkach 7-go pułku piechoty. Przeszedł ze swym pułkiem szlak od Kowla do Warszawy. W międzyczasie, po ukończeniu szkoły podoficerskiej w stopniu kaprala, przydzielony został do 3 pułku piechoty na dowódce drużyny zwiadu w Jabłonnej koło Warszawy.

W walkach o Kołobrzeg został ponownie ranny. Od tego czasu, aż do zakończenia wojny — zmienia już tylko szpitale.

W maju 1945 r. objął slanowiko dowódcy plutonu gospodarczego w Samodzielnym Batalionie Kobiecym i tam pełnił służbę aż do jego rozwiązania w listopadzie 1945 r. Właśnie w listopadzie tego roku zdawał sztandar bojowy tego batalionu do Muzeum Wojska Polskiego. W skład pocztu sztandarowego wchodzili: porucznik Majewska, Adamowicz jako chorąży Sztandaru i szeregowiec Dżamora (imion nie pamięta).

W listopadzie 1945 r. - jako kapral rezerwy przeszedł do cywila. Osiedlił się w Platerówce, a za żonę wziął kombatantkę Samodzielnego Batalionu Kobiecego, kaprala rezerwy żandarmerii.

 

Józef Czapliński

Wstąpił do LWP w maju 1943 r. w Sielcach nad Oką, do I-go pułku piechoty, 1-go baonu, 1-szej kompanii, 1-go plutonu. 3-ciej drużyny. Służył w jednym plutonie z kol. Bolesławem Adamowiczem. Obsługiwał rusznicę przeciwpancerną.

„Bardzo dobrze pamiętam — wspomina Józef Czapliński — jak podczas walk pod Lenino unieruchomiłem dwa gniazda karabinów maszynowych z mojej rp-p. Jednakże głównym jej celem były nieprzyjacielskie czołgi. Na Wale Pomorskim widziałem na własne oczy, jak po jednym z moich strzałów zleciał z topoli nieprzyjacielski snajper. Jak gdyby w odwet za to, zostałem ranny w klatkę piersiową z rąk innego niemieckiego snajpera. Stało się to również na Wale Pomorskim". Do końca wojny Józef Czapliński już nie wrócił na linię frontu. Cały czas przebywał w różnych szpitalach wojskowych. Zwolniony do cywila w 1946 roku.

W XXX rocznicę bitwy pod Lenino udekorowany został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Mikołaj Kolęda

25.05.1943 roku w Sielcach nad Oką. jako 19-letni chłopak dostał się do 1 pp. gdzie walczył jako szeregowy w plutonie saperow.

Pod Lenino wyznaczono mu zadania: pierwsze - poprzecinać zasieki nieprzyjaciela. Pod osłoną nocy udało im się przejść przez Miereję. Szczęk nożyc zwrócił jednak uwagę Niemców, oddalonych zaledwie o parę kroków. W tej sytuacji zadanie okazało się niewykonalne. Ale tylko dla nas. Rozrywające się pociski armatnie wkrótce przerwały zasieki na całej linii. Mikołaj wspomina dalej: „Mnie i koledze Józefowi Szostakowi dowódca polecił w drugim dniu walk następujące zadanie: macie przynieść z miejsca odległego o przeszło 2 km aparaty do wykrywania min. Aparaty znajdowały się w pobliżu okopów niemieckich. Czołgaliśmy się w kartoflisku, a mimo to wykryły nas samoloty niemieckie, które jak we wrześniu 1939 r. nie popuściły niczemu co żywe i się rusza. Byliśmy już w lesie kiedy poleciały za nami bomby. Poczułem na plecach gorąco i wilgoć. Rana nie była ciężka. Szostak zajął się opatrunkiem. Wykrywacze min dostarczyliśmy do pułku".

Brał również udział w forsowaniu Odry. Pamięta szczególnie dzień 16 kwietnia 1945 r. tj. dzień przeprawy przez rzekę. Następnie brał udział w 4-dniowych walkach na ulicach Berlina aż do momentu kapitulacji. Po wojnie walczył z bandami na białostocczyźnie. Rozminował setki hektarów pól w olsztyńskim i białostockim. Do cywila wrócił w 1946 r. i osiedlił się w Platerówce. Tam też ożenił się w listopadzie z kombatantką Samodzielnego Batalionu Kobiecego.

W XXX rocznicę bitwy pod Lenino odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Stanisław Kolęda

Powołany w maju 1943 roku do LWP — przydzielony został do podoficerskiej szkoły w Riazaniu, którą ukończył w stopnia plutonowego, po czym skierowano go do 1-go batalionu, 3-go pułku piechoty, gdzie objął dowództwo 1-szej drużyny ckm. „Gdy dotarliśmy pod Lenino - wspomina Stanisław Kolęda - tuż pod samą wioską Niemcy rozpoczęli nadawać przez swoje głośniki apele, skierowane właśnie do nas - Polaków, abyśmy się im poddawali”. Reakcja była natychmiastowa: Stanislaw Kolęda paroma strzałami ze swojego ckm „uspokoił" tę niemiecką „szczekaczkę”.

Swojo stanowisko ogniowe ulokowane miii w poblizu rseki Miereji, na bagnach, tuż przed wzgórzem. Za te walki odznaczono go później Brązowym Medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”.

Szlak jego następnych bojów wyznaczają kolejne pola walk: Warszawa — Bydgoszcz i Schónfelde (polskiej nazwy nie zna) na Wale Pomorskim. Tam właśnie, udzielając pomocy przy wyjściu z kotła żołnierzom radzieckim, został po raz pierwszy ciężko ranny. Po wyjściu ze szpitala przydzielony został ponownie do swojej jednostki, ze znajomych jednakże nikogo już nie zastał.

Przy forsowaniu Odry' został ranny po raz drugi. I tym razem, po wyjściu ze szpitala, trafił do swej macierzystej jednostki. Walki z Niemcami - jak wszyscy żyjący towarzysze broni - zakończył w Berlinie. Jednakże po zakończeniu wojny z Niemcami, walczył jeszcze do 1946 r. z bandami na Lubelszczyżnie.

W XXX rocznicę bitwy pod Lenino otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 

Czesław Kosowski

Jako 17-letni młodzieniec wstąpił ochotniczo do LWP 25 maja 1943 roku w Riazaniu.

Po ukończeniu szkoły podoficerskiej w Siełcach w stopniu plutonowego - przydzielony został do 1-go pułku artylerii lekkiej 1-szej baterii gdzie objął funkcje dowódcy plutonu kierowniczego. "Przypominam sobie dokładnie momenty - wspomina Czesław Kosowski - gdy moja bateria rozbiła kolejno dwa czołgi, dwa stanowiska rkm i moździerz. Sam zresztą, w odległości około 200-300 m. od linii okopów podawałem cel dla swojej baterii”.

W tej samej baterii pełnił funkcję dowódcy plutonu ogniowego nieżyjący już dzisiaj - dawny pracownik kopalni por. Szyicki - jako st. ogniowy. Następnie, po przeszkoleniu specjalnym, zrzucony został na tyły Armii Radzieckiej - w lasach parczewskich. Walczył tam od marca do sierpnia 1944 r. w Armii Ludowej w oddziale „Jeszcze Polska nie zginęła" pod dowództwem pułkownika Szatanowskiego w 1 kompanii strzeleckiej. Dowódcą tej kompanii był "Zawisza Czarny". Czesław Kosowski pełnił funkcję telegrafisty.

Po wyzwoleniu terenów swoich walk przeszedł wraz z całym oddziałem do 8 Dywizji Piechoty i stamtąd kolejno do 5 Brygady Artylerii Ciężkiej. Wraz z 5 Brygadą przeszedł szlak bojowy poprzez Warszawę, Wał Pomorski, Kołobrzeg aż do Berlina.

Dwukrotnie był ranny - pierwszy raz pod Warszawą, drugi przy forsowaniu Odry. Rany to do dziś są jeszcze bardzo widoczne, jak również przy każdej zmianie pogody dają mu się mocno we znaki. Do cywila zwolniony został w marcu 1946 r.

W XXX rocznicę bitwy pod Lenino awansowany do stopnia chorążego rezerwy.

 

Antoni Kuczyński

Już w lipcu 1942 r. został wcielony do Armii Radzieckiej, gdzie służył w roboczym batalionie. Do LWP dostał sie w maju 1943 roku. Nie przyszło mu to jednak łatwo, bowiem wyprawę do Ludowego Wojska Polskiego zaczynał z odległej Syberii. Próbując przedostać się pociągiem „na gapę”, został wypchnięty przez konduktora w pełnym biegu. Pomimo wielu przeszkód w końcu jednak trafił pod Lenino.

Tutaj walczył w 3-cim pułku piechoty 2-giej kompanii rusznic przeciwpancernych. Obsługiwał rusznicę 5-cio strzałową. Ramię z trudem wytrzymywało silę jej odrzutu. Ale też skutki rażenia takiej rusznicy były szczególnie widoczne.

Za rzeką Miereją. z odległości ok. 100 m. Antoni Kuczyński strzałem ze swojej rusznicy unieruchomił czołg. Niemcy w panice musieli wyskakiwać. Reszty dopełnili jego koledzy - erkaemiści.

Następny bój toczył A. Kuczyński na Pradze w Warszawie, ale już jako erkaemista w 2 pułku piechoty. Tam został ranny, lecz po miesiącu powrócił do swego erkaemu. Dalsze walki to: Jastrów, Kołobrzeg i Berlin.

Z wojska wyszedł w stoprniu st. szeregowca we wrześniu 1946 r., a obecnie tzn. w XXX rocznicę Bitwy pod Lenino otrzymał awans na st. sierżanta rezerwy oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 

Józef Kunicki

13 maja 1943 roku dostał się do 2-go pułku piechoty 2-go batalionu 4-tej kompanii. Służył w plutonie 88 mm. moździerzy. Po 3-miesięcznej szkole podoficerskiej, gdzie uzyskał stopień kaprala, przydzielony został z powrotem do swego macierzystego oddziału na stanowisko zastępcy dowódcy plutonu. Mówi o tym jak było pod Lenino, pamięta „jakby to było dzisiaj". Wyczyn jego zapisany został w Biuletynie „Żołnierza Wolności" z dnia 17. października 1943 r.

Oto co opowiada Józef Kunicki: „Już w pierwszym dniu walk cod Lenino z mojego plutonu, w którym było 5 moździerzy, zostały tylko dwa. Wkrótce straciliśmy również naszego dowódcę plutonu Stanisława Ejgierta (został ciężko ranny, ale przeżył). Kończyły się również naboje do naszych moździerzy. Wówczas to ja, razem z szer. Piotrem Mewlskim - a byliśmy już w trzeciej linii obronnej nieprzyjaciela - wkoczyliśmy do linii niemieckiej, znaleźliśmy ich moździerze wraz z nabojami i ich własną bronią wyniszczyliśmy całą kompanię niemieckich żołnierzy, którzy znajdowali się od nas w odległości ok. 400 m. a którzy zamierzali nas okrążyć. Działo się to wszystko za rzeką Miereją”. Za ten czyn Józef Kunicki dostał Krzyż Virtuti Militari V kl. Następnie brał udział w zażartych walkach nad Wisłą pod Warszawą. Szalony bój toczył się przez kilka dni. Historia niemal się powtórzyła. Znowu z Jego oddziału w czasie tych walk zostało przy życiu tylko 7 ludzi i znowu brak amunicji do moździerzy. Przeszli na działko 45 mm. Najpierw dwie tankietki, a następnie dwa „Ferdynandy" - "puścił z dymem". Podczas tych waik jednak Józef Kunicki został ranny.

Z wojska zwolniony został w marcu 1946 r. w stopniu sierżanta.

 

Czesław Kuźmiński 

Z chwilą napaści hitlerowskich Niemiec na Związek Radziecki, jeszcze jako komsomolec, wycofał się z Armią Radziecką na tereny Związku Radzieckiego. Wkrótce wraz z ojcem wstąpił w szeregi Armii Radzieckiej i w miasteczku Sienna koło Witebska przeszedł swój chrzest bojowy. Walczyli razem w tym samym pułku az do maja 1943 roku, kiedy to przeszli do LWP, do 1-go batalionu szkolnego. Ojciec trafił do kompanii szkolnej rkm, a Czesław do szkolnej kompanii strzeleckiej.

Pod Lenino znalazł się w dniu 11 pazdziernika 1943 r. Tam właśnie, pod wioską Razdorowo odległą o około 5 km od Lenino, wzial udzial razem ze swoim batalionem w ochronie sztabu 1 Dywizji. W kwietniu 1944 r. został awansowany do stopnia kaprala i skierowany do 2 pułku piechoty. W szturmie na Pragę we wrześniu 1944 r. został ciężko ranny w plecy.

Po wyjściu ze szpitala skierowano go do Oficerskiej Szkoły w Riazaniu i po jej ukończeniu w stopniu podporucznika, przydzielono do 11 D.P. do pełnienia funkcji oficera łącznikowego ze Sztabem Armii.

Z LWP został przeniesiony do rezerwy w marcu 1954 r. w stopniu kapitana, a w XXX rocznicę bitwy pod Lenino otrzymal Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 

Józef Matkowski

Oto co mówi o sobie: "25 maja 1943 r. wstąpiłem do 2 pułku piechoty razem z moim o dwa lata młodszym bratem. Ja byłem amunicyjnym - brat natomiast celowniczym rkm, obaj razem".

Brali udział w wałkach pod Lenino, na bagnach za rzeką Miercją.

Tam właśnie pod silnym ogniem nieprzyjaciela pomagał swojemu bratu, podrzucając mu z ukrycia, w pozycji leżącej, brakującej amunicji. Wskutek eksplozji moździerza został ranny w obie nogi. Przeleżał potem na polu bitwy bez wody i jedzenia dwie pełno doby. Dopiero pod osłoną nocy zdołały go zabrać stamtąd radzieckie sanitariuszki. Wtedy to właśnie otrzymał swoje pierwsze bojowe odznaczenie: Brązowy Medal „Zasłużonym na Polu Chwały”. Ze szpitala trafił ponownie do swojego 2 pułku piechoty, ale tym razem jako celowniczy do obsługi działek 45 mm.

Następny bój to „Praga". 16.09.1944 r. po oddaniu zaledwie kilku strzałów ze swojej armatki na cel bezpośredni, cala obsługa została raniona. Józef Matkowski został trafiony w szyję. Ale już 25.09 1944 r. wyszedł ze spitala w Otwocku, mimo iż rana nie zdołała się zagoić. Trafił na pole walk pod Jabłonną. Dalsze boje toczył o Wał Pomorski i przy forsowaniu Odry. Poszedł aż do Berlina. Tam właśnie. został ranny trzeci raz. Pocisk karabinowy przeszył mu brzuch, wychodząc lewym biodrem. Tym razem trafił do szpitala w Warszawie, gdzie przebywał do 27,09.1945 r. po czym ponownie został skierowany do własnej jednostki i to znowu jako kanonier. W marcu 1946 r. odszedł do cywila.

W XXX rocznice bitwy pod Lenino otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski oraz awans na sierżanta rezerwy.

 

Mikołaj Nowosad

W maju 1943 r. został powołany do LWP, do 1 pułku piechoty, 1 batalionu, 3 kompanii. Służył tam w 2 drużynie 3 plutonu. Tam właśnie otrzymał swoją pepeszą, którą pieczołowicie pielęgnował, i z którą nie rozstał się aż do końca wojny. Z niej właśnie strzelał jeszcze na wiwat po ogłoszeniu aktu kapitulacji Niemiec. 

Lenino pamięta dokładnie, a szczególnie bagniste brzegi rzeki Miereji. Na tych to bagnach, leżąc przez kilka godzin pod silnym ogniem nieprzyjaciela, nabawił się silnego zapalenia płuc. Pomimo to zdobył wraz z kolegami drugą linię okopów nieprzyjaciela. Po tych walkach awansowano go do stopnia kaprała. Następne Jego boje to udział w zdobyciu Kowla, ale tym razem walcząc w szeregach 4 Brygady Artylerii. Jako celowniczy działka 57 mm należał do 4 baterii w 20 pułku przeciwpancernym. Walki o Kowel były szczególnie ciężkie. Miasto przechodziło z rąk do rąk i dopiero wspólny atak u boku Armii Radzieckiej zadecydował o ostatecznym zdobyciu miasta. Następnie Mikołaj Nowosad brał udział w bardzo ciężkich walkach pod Górą Kalwarią i na Saskiej Kępie. Właśnie pod Górą Kalwarią dokonał wyczynu, zapalając dwa czołgi. Otrzymał za to Krzyż Walecznych.

Dalszy szlak bojowy Mikołaja Nowosada wyznaczają walki uliczną w Bydgoszczy oraz walki o lotnisko koło Wałcza na Wale Pomorskim, które szczególnie wryły mu się w pamięć.

Dalej, od Odry aż do Berlina, wspierał radzieckie oddziały piechoty. Jednakże data 9 maja 1945 r. nie oznacza dla Mikołaja Nowosada końca wojny i udziału w walkach. Bowiem do 1946 r. walczy nadal, tym razem jednak z reakcyjnym podziemiom w Górach Świętokrzyskich. Do cywila poszedł w stopniu sierżanta.

 

Edward Rydel

W maju 1943 r. został wcielony do 1 pp, do kompanii łączności. Juz w przededniu walk pod Lenino zdołał zainstalować łączność sztabu 1-go baonu ze sztabem pułku. Przeciągnął linię telefoniczną na odcinku ponad 1kilometra.

W międzyczasie unieszkodliwił ze swojej „pepeszy” niemiecki megafon, wzywający Polaków do oddawania się do niewoli. Wysłany następnie jako łącznik pieszy do kompanii „76-tek", zmuszony lawirować między eksplodującymi bombami i pociskami artyleryjskimi, wtulał się w ziemię - jak wspomina — niczym „w łono matki".

W późniejszych walkach na Pradze, przez wiele dni pod ostrzałem pocisków niemieckich snajperów, bez przerwy naprawiał ciągłe uszkadzaną łączność. "Walki o Wał Pomorski — wspomina Edward Rydel — były niesamowicie ciężkie. W nocy zdobyliśmy jakąś leśniczówkę, co napędziło Niemcom wielkiego strachu, gdyż dwukrotnie próbowali ją odbić. Pamiętam, że w miasteczku Frydland Pomorski, gdy ledwo co zainstalowaliśmy łączność ze sztabem, natychmiast otrzymaliśmy rozkaz: zwijać łączność, gonimy „szkopów", dalej! Tyle trupów ile tam widziałem mogło hyć tylko na Psim Polu".

W okolicy Kostrzynia, w korycie Starej Odry toczyły się walki na białą broń. Na odciku około 150 metrów woda w rzece była zupełnie czerwona. Poza tym, chyba na zawsze pozostaną mi w pamięci 4 dni walk w Berlinie. Przewody łączności co chwila rwane były w strzępy. Setki razy, pod silnym ogniem nieprzyjaciela, trzeba je było sprawdzać i naprawiać.

Z okazji XXX-lecla Ludowego Wojska Polskiego — odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Edward Stojek

Nie mając jeszcze ukończonych 18 lat wstąpił w szeregi LWP w Sielcach nad Oką, do 2-go pułku piechoty.

Pod Lenino - wspomina - wdarł się z kolegami ponad dwa kilometry w głąb nieprzyjacielskiej obrony. Tutaj najbardziej dawały się we znaki naloty nieprzyjacielskich samolotów.

W listopadzie 1943 r. wrócił ponownie do Sielc, gdzie wstąpił do podoficerskiej szkoły, którą ukończył w lutym, w stopniu kaprala. Mianowany został zastępcą dowódcy drużyny kompanii fizylerów 8-go pp.

„Moje dalsze przeżycia frontowe miały charakter szczególnie dramatyczny - wspomina Edward Stojek - We wrześniu 1944 r. na Saskiej Kępie, obok mostu Poniatowskiego, przeżyłem istne piekło. Z mojej kompanii fizyllerów, liczącej 75 osób, zostały przy życiu tylko dwie: jak i plutonowy Edward Majewski. Miesiąc wcześniej, podczas walk nad Pilicą, Edward Stojek został wyznaczony wraz z grupą 25 żołnierzy do „schwytania języka". Podczas tego wypadu zabili dwóch oficerów niemieckich (zaszli ich w ziemiankach). Udało im się jednak dostarczyć „żywego języka" w osobie niemieckiego sierżanta.

Następne boje w jakich brał udział, to Wal Pomorski i Kołobrzeg. Pod samym Kołobrzegiem, podczas walk na miejskim cmentarzu, stracił rękę, akurat w momencie gdy zamierzyl się granatem. Stracił rękę, ale straciło życie również kilkunastu Niemców, gdyz jego granat trafił do celu. Po wyjściu ze szpitala nie mógł już powrócić do jednostki. Za wyczyn na cmentarzu w Kołobrzegu nadano mu 16.10.1945 r. Krzyż Grunwaldu III kl. Otrzymał go przebywając jeszcze w szpitalu wojskowym. W XXX rocznicę bitwy pod Lenino awansowany został do stopnia podporucznika rezerwy.

 

Edward Wielgosz

Jako 19-Ietni młodzieniec, 25 maja 1943 roku w Sielcach nad Oka., wstąpił do 1 pp 3 baonu 3 kompanii ckm. Walczył jako amunicyjny.

"Pod Lenino — wspomina — nasz „maksym" usytuowany był na szczególnie niekorzystnym stanowisku ogniowym w dole. Niemcy za rzeką na górze, mieli wygodne pole ostrzału. Nie zdołaliśmy się nawet okopać, wskutek ciągłego parcia naprzód. Chroniły nas maleńkie krzaczki. Nagle straciłem przytomność. Gdy odzyskałem świadomość, nie miałem pojęcia jak długo to mogło trwać. Leżałem już w szpitalu : wiedziałem tylko, że zostałem zraniony w głowę. Od śmierci uchronił mnie hełm. Pod Lenino walczyłem razem z trzema braćmi, którzy służyli w 9 kompanii strzeleckiej. A więc wszyscy razem walczyliśmy w 3 batalionie".

Po wyjściu ze szpitala Edward Wielgosz przydzielony został do kompanii ochrony sztabu 1 Armii — zakwalifikowany jako "słabego zdrowia".

Za walki pod Lenino nadano mu Brązowy Medal „Zasłużonym na Polu Chwały”.

Następnie brał czynny udział w walkach na Pradze w oddziałach wspomagających piechotę oraz w walkach na ulicach Berlina. Tuż za Odrą, w jednej z wiosek, wziął do niewoli jednego Niemca. Został zdemobilizowany w marcu 1946 roku w stopniu kaprala.

Z okazji XXX-lecia bitwy pod Lenino - odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

Aleksander Wilkowski

Miał 19 lat kiedy znalazł się w Sielcach nad Oką i jako jeden z niewielu własnoręcznie wykopał kilkanaście dołów pod 10-cio osobowe namioty, a także układał Godło z pobitych białych talerzy na tle czerwonej cegły.

W końcu czerwca przydzielony do Samodzielnego Batalionu Przeciwpancernego - we wsi Bialoomut - 15 km. od Sielc. Przez cały czas swej służby obsługiwał 5-cio strzałową rusznicę przeciwpancerną, którą pielęgnował jak „oko w głowie”.

W ciągu 2-dniowych walk pod Lenino zapalil swoją rusznicą czołg niemiecki, lecz w chwilę potem został kontuzjowany, a częściowo nawet zasypany od wybuchu pocisku artyleryjskiego dużego kalibru. Pamięta również bagniste brzegi rzeki Micreji, w której bagnach przesiedział ponad pół dnia. Następny okres to ukończenie kursu instruktorów spadochronowych, a także w maju 1944 r. obrona miasta Równe przed zmasowanymi nalotami nieprzyjaciela. Tam przyczynił się do zestrzelenia 6 samolotów nieprzyjaciela. Tam też od połowy maja 44 r. do końca czerwca brał udział w likwidowaniu band nacjonalistów ukraińskich. Od lipca 1944 r., prawie każdej nocy, prowadził w samolocie polskich skoczków spadochronowych, na teren lubelszczyzny i rzeszowszezyzny. Pamięta nazwisko zrzuconego przez siebie na teren lubelszczyzny podporucznika o nazwisku Niesyn, który zorganizował oddział polskich partyzantów w siie ok. 3.000 ludzi, Przygotowywał również i dokonywał zrzutów broni, amunicji i leków w lasy „przy-warszawskie” dla przyszłej walczącej Warszawy. Z wojska zwolniony w grudniu 1947 r., odznaczony m. in. Krzyżem Partyzanckim.

W XXX rocznicę bitwy pod Lenino przyznano mu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

FaLang translation system by Faboba