27 października  wyremontowaliśmy  płytę  nagrobną  radzieckiej  zwiadowczyni, która  znajduje  się  na  cmentarzu  w  Sandomierzu.  Płyta  była  zniszczona  przez  nieznanych  sprawców. Na  płycie  znajdował  się  napis informujący, iż  dziewczyna  była  radzieckim  zwiadowcą  przekazującym  informacje  z  terytorium  zajętego  przez  Niemców.  Gdy  została  okrążono  to  wysadziła  się  w  powietrze  razem  z  radiostacją  ale  się nie  poddała. Ciekawe  czy  przestępca  który  zniszczył  nagrobek  miałby  tyle  odwagi  co  dziewczyna  spoczywająca  pod  tą  płytą. Pierwotnie  płyta  była  ustawiona  przez  rodzinę  poległej, na  początku  lat  80-tych. W  rezultacie  przestępczej  działalności  płyta  została  rozbita  a  fotografia  oderwana. Na  następnej  fotografii  zamieszczam widok nowego  nagrobek.

Popełniła  samobójstwo  ale  się  nie poddała! 

Na potrzaskanej płycie, z oderwanym zdjęciem, widniał napis „Jasznaja Olga Iwanowna,1921 – 1944, frontowy zwiadowca. Wysadziła się z radiostacją ale się nie poddała”. Zawarta w trzech zdaniach historia godna jest książki lub filmu. Ale gdyby wyjątkowy człowiek, Jerzy Tyc, nie zwrócił uwagi na mogiłę, nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli. Tym bardziej, że mimo  upływu wielu lat od wojny, koleżanka Olgi Jasznoj, Emilia Markowskaja, która razem z nią ukończyła szkołę zwiadowców, nie opowiedziała matce Olgi ani słowa. Chociaż chaty ich rodziców w rodzinnym Nowomoskowskie, stoją obok siebie.

W imiennym spisie żołnierzy będących w dyspozycji wydziału rozpoznawczego sztabu 1-go Frontu Ukraińskiego czytamy, iż st. szeregowa Olga Iwanowna Jasznaja, urodzona we wsi Żiwotinowka, województwo dniepropietrowskie, została powołana do wojska w dniu 20.10.1943 przez WKU Nowomoskowsk. Poległa w dniu 30.10.1944 r., została pochowana we wsi Mirocin, rejon Przeworsk, Polska. Wojenna statystyka pozbawiona jest emocji, która, nawiasem mówiąc, nigdy nie wyróżniała się dokładnością. Zgodnie z  powojennym doniesieniem, Olga poległa nie 30 a 31 października w rejonie miasta Częstochowa, a spoczywa na cmentarzu w Sandomierzu.

Tego samego dnia co Olga poległ st. sierżant Dmitrij Jarosławcew, jednak nie wiadomo gdzie spoczywa, nie ma o nim żadnych  innych danych. Droga do tego tragicznego finału zaczęła się tak jak u tysięcy innych młodych ludzi, wielu z nich miało szczęście zostać naszymi dziadkami  i  babciami.

Nowomoskowsk był oswobodzony rankiem 22 września 1943 roku. Na drugi dzień, Emilia ze swoją koleżanka Olgą udały się do nowo otwartego miejskiego zarządu  komsomołu. Zaszły do sekretarza i kategorycznym tonem zażądały zapisania ich na front jako ochotniczek. Dziewczyny miały po 19  lat. Były chude, źle obrane ale z gorącymi oczami. Bardzo  chciały  zemścić  się  na  faszystach  ze  wszystkie  krzywdy  i  poniżenia. Z  pewnością  taka  aktywność i nieustępliwość  odegrały  decydująca  rolę  w  ich  dalszym  życiu. Sekretarz  na krótką  chwilę  wyszedł  z gabinetu a  wróciwszy zaprowadził  dziewczęta  do  drugiego  pomieszczenia, mówiąc, iż  tam  z  nimi  porozmawiają. Za  stołem  siedział  oficer  w  mundurze  kapitana, uważny, z  przenikliwym, oceniającym  spojrzeniem. Kapitan  okazał  się oficerem  wydziału  rozpoznawczego  sztabu  frontu. Wysłuchał  każdą  dziewczynę, zadał  interesującego  pytania  i  zaproponował  im  służbę w  rozpoznaniu.  Dziewczęta  zgodziły  się  bez  wahania. Oficer  poinformował, iż  na  początek  należy  skończyć  kurs  radiooperatorów.

Za  kilka  dnia  obydwie  były  wezwane  do  komendantury, gdzie  otrzymały  zawiadomienia. Półroczna  nauka  zaczęła  się  tam  właśnie, na  przedmieściach Dniepropietrowska. Pół roku  musiało  wystarczyć  na  zapoznanie  się  ze  sztuka  radiologii, nauczenie  się  nie  tylko  przyjmować  ale  i  wysyłać  informacje, a  także  obsługiwać  radiostację Siewier. Przekaźnik  prawie 2 kilogramy, jeszcze  części  zapasowe  i  6  kilogramów  akumulatory  zasilające. Ponadto  nauka  topografii, orientacji  w  terenie, przygotowanie agenturalne, nauka  niemieckiego  i  obsługa broni. Oprócz  tego  nauka  szyfrowania, przygotowanie  strzelecki  i  fizyczne.

Dalsze  drogi  koleżanek  rozeszły  się,  chociaż  niedaleko. Emilię  skierowano  do  oddziału  zwiadowczego  3-go  Ukraińskiego  Frontu,  już  niedługo  wykonała  swój  pierwszy  skok  ze  spadochronem na  południu  Ukrainy.  Olga  walczyła  na  1-szym  Froncie  Ukraińskim. Niestety brak  danych o  całym  jej  szlaku  bojowym. Jest  tylko  mała  wzmianka, podana  tym  kancelaryjnym, sztabowym językiem. W piśmie  pochwalnym, znajdującym  się w  Centralnym Archiwum  Wojskowym, napisano, iż „ radiotelegrafistka Jasznaja O.I. 18.08.1944 r.  została  zrzucona  na  tyły  wroga. W  tym  okresie  w  wyjątkowo  trudnych  warunkach, każdej minuty narażając  się  na  niebezpieczeństwo, utrzymuje  nieprzerwana  łączność  radiową i w  swoim  czasie  przekazuje  cenne  dane zwiadowcze  o  przemieszczaniu  się  przeciwnika, niemieckich  garnizonach  i  charakterze  pozycji  obronnych  na  ważnym  odcinku  operacyjnym”. Za  swoje czyny Olga Iwanowna  była przedstawiona  do  wyróżnienia  orderem „ Wojny  Ojczyźnianej  II  stopnia”.

Znaczenie „nieprzerwanej łączności” pomaga zrozumieć  pochwalne pismo dla st.sierżanta, mieszkańca Moskwy, Jarosławcewa: „ w  okresie od 18.08.1944 r. do chwili obecnej, w bardzo ciężkich warunkach bojowych, będąc w ciągłym niebezpieczeństwie, zdobył wiele cennych informacji o pancernych i zmechanizowanych wojskach przeciwnika. Ustalił dyslokację i numery dwóch pułków, jednej dywizji, położenie dwóch lotnisk. Zdobył i dostarczył dowództwu cenne dokumenty. Ujawnił charakter prac fortyfikacyjnych na ważnej rubieży.” Pomaga zrozumieć, że najpewniej Dmitrij i Olga pracowali razem. O okolicznościach ich działalności, po wielu latach, dowiedziano się od jeszcze jednej radiotelegrafistki- zwiadowcy „Griszy”, wchodzącej w skład grupy majora „Wichra” – niedawno zmarłego Jewgienija  Stiepanowicza Bieriezniaka.  Asia Żukowa-Tierietieli  opowiedziała, że do Polski przetransportowali ich jednym samolotem. Grupa Jarosławcewa  wyskoczyła z samolotu jako pierwsza, a grupa „Głos” desantowała się niedługo później.

Zwiadowcom Wichra  sądzone było zostać legendą. Główna zasługa grupy Bierezniaka to uratowanie od zagłady miasta Krakowa. Ich kolegów Niemcom udało się osaczyć przy którejś z kolejnych transmisji danych rozpoznawczych w okolicach Częstochowy. Udało im się okrążyć magazyn w którym znajdowało się dwóch sierżantów i Olga. Wtedy właśnie wysadzili się wraz z radiostacją… Ich młode życie przerwał oślepiający błysk. Po 23- letniej dziewczynie pozostał na świecie tylko mały pagórek z numerem 226 na cmentarzu. I jeszcze order, w 1988 roku, wreszcie, wręczony rodzinie przez komendanturę wojskową. Prawdopodobnie w tym czasie, krewny Olgi Iwanowny, Siergiej Nikołajewicz Jasznyj, po długich poszukiwaniach, znalazł miejsce spoczynku Olgi i ustawił tę właśnie płytę od której zaczęła się ta historia. Jerzy Tyc dał jej nowy początek. Ten człowiek postanowił naprawić płytę, przywrócić na miejsce fotografię dziewczyny-bohatera. Jego koledzy z Ukrainy, Wiktoria Niestratienko i Olga Malkina, szybko odnalazły w  Nowomoskowskie, wnuczkę krewnej Olgi, poznali się bliżej. Obecnie, z uwiecznionego, nienajlepszej już jakości zdjęcia klasowego z 1941 roku, patrzy na nas Olga- przyszły radiotelegrafista- zwiadowca, której sądzone było  przeżyć okupację, iść na ochotnika na front i polec po to, żeby inni mogli żyć życiem, którego ona nigdy nie zobaczyła. Ale na pewno wierzyła, iż za nas warto poświęcić swoje życie!

Przypisek: Emilia Markowskaja przeszła wszystkie próby  potrafiła przeżyć  operacje na tyłach wroga. Za 55 dni po skoku ze spadochronem w Alpach austriackich , 8 maja 1945 roku, wycieńczeni zwiadowcy  wyszli naprzeciw pierwszych linii Armii Radzieckiej. Za wypełnienie bojowego zadania dowódca grupy, starszy lejtnant Mikołaj Kuruzow, został nagrodzony orderem Bogdana Chmielnickiego, zwiadowca Emilia markowska ja – orderem Wojny Ojczyźnianiej II stopnia. Po wojnie pobrali się. Asia Fiedorowna Żukowa została kawalerem orderów Wojny Ojczyźnianej I i II stopnia, orderu Czerwonej Gwiazdy, Złotego Krzyża, orderu Virtuti Militari, złotego znaku miasta Krakowa i medali. Całe Zycie pracowała jako lekarz. 

Oryginał artykułu: http://www.memory-book.com.ua/stories/47

FaLang translation system by Faboba