Jarosław Dąbrowski.

Po raz pierwszy seryjnie wytwarzane karabiny samopowtarzalne - 7,62 mm kb SWT-40 (Sa-mozarjadnaja vintovka Tokarieva - samopowtarzalny karabin Tokariewa), trafiły do rąk żołnierzy Wojska Polskiego późną jesienią/zimą 1941 r. Była to broń przekazana Polskim Siłom Zbrojnym w ZSRR1J. Dąbrowski, Broń strzelecka Armii Polskiej w ZSRR, w:„Poligon"nr 4 (45) 2014 r. Kilkanaście miesięcy później, latem 1943 r., SWT i ich automatyczny wariant AWT otrzymały oddziały 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, formowane w obozie sieleckim nad rzeką Oką. W boju użyto ich w październikowych, krwawych walkach pod Lenino. Na terenach okupowanych kb SWT posługiwali się żołnierze wielu oddziałów partyzanckich najróżniejszej proweniencji politycznej. Samozarjadki, jak je określano w języku rosyjskim, znalazły się oczywiście w oddziałach Armii Krajowej, w tym uczestniczących w akcji „Burza" oraz powstaniu warszawskim.

 Aż do zakończenia wojny kb SWT-40, i mniej liczne AWT, były bronią żołnierzy polskich uczestniczących w II wojnie światowej, a po kapitulacji III Rzeszy bynajmniej nie wszystkie trafiły do składów lub muzeów. Zbiory zdjęć, zachowane w archiwach i dotyczące omawianego okresu, nadal nie są opracowane w wystarczającym stopniu. Wielokrotnie ta sama fotografia, nawet znajdująca się w tym samym zespole, jest opatrzona różnymi opisami. Niepełne i niepewne jest datowanie, lokalizacja oraz dane zarówno osób przedstawionych na zdjęciach, jak i ich autorów. Problemem są także prawa własności do fotografii. Bardzo często mają one niejasny lub zupełnie nieuregulowany stan prawny. Dotyczy to w szczególności bardzo interesującego i stosunkowo bogatego materiału reprodukowanego w prasie oraz wydawnictwach książkowych i albumowych sprzed 1990 г., a dotyczącego nie tylko oddziałów partyzanckich, akcji „Burza", powstania warszawskiego, lecz także regularnych jednostek Wojska Polskiego. Zaprezentowanie większości tych zdjęć w artykule, wobec braku możliwości uzyskania zgody na ich publikację, okazało się po prostu nierealne.

Oddziały partyzanckie.

Nie będzie błędem stwierdzenie, że karabiny samopowtarzalne wszelkich typów należały do broni stosunkowo rzadko spotykanej w oddziałach partyzanckich Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej oraz pozostałych polskich formacji zbrojnych. Generalnie było ich niewiele w armiach walczących na wschodnim teatrze działań wojennych2Ze względu na wysokie wymagania jakościowe i koszt wyrobu, seryjnie wytwarzane karabiny samopowtarzalne, strzelające nabojem kb pełnej mocy i wprowadzone do uzbrojenia regularnych jednostek frontowych, stanowiły w latach 1939-1945 jedynie niewielką część produkowanej broni strzeleckiej. W Niemczech produkcja kb samopowtarzalnych nie przekraczała 5% wytworzonych do 1945 r. kb piechoty. Produkcję kb G41 (M) wstrzymano po wykonaniu mniej niż 7 tysięcy oraz zwrocie do wytwórcy nienadających się do użytku mniej niż 2 tysięcy egzemplarzy. Produkcję G41 (W) wstrzymano po wykonaniu (zależnie od źródeł informacji) od ok. 40 do 145 tysięcy egzemplarzy. Niewątpliwie najlepszych G43 (K43) wykonano ponad 400 tysięcy sztuk (w tym ok. 53 tysiące z celownikami optycznymi), zaś FG 42 wyprodukowano zaledwie ok. 7 tysięcy egzemplarzy. W USA kb samopowtarzalnych Johnson M1941 stworzono ok. 20 tysięcy egzemplarzy. Kb samopowtarzalne Garand Ml całkowicie zastąpiły w armii kb powtarzalne, ale stało się to praktycznie dopiero podczas wojny koreańskiej. Wyprodukowano ich w tym okresie ponad 6 milionów sztuk, ale do 1941 r. wykonano tylko 50 tysięcy (w których wymieniono lufy, komory zamkowe i rury gazowe). Podczas produkcji Ml, co najmniej raz zmieniano materiał, technologię lub kształt każdej z części, a jednocześnie wyremontowano ponad 8 min egzemplarzy. WZSRR produkcja kb samopowtarzalnych była minimalizowana, poczynając od 1942 г., a wstrzymano ją w styczniu 1945 r. Przed wybuchem wojny wykonano nie więcej niż 66 tysięcy egzemplarzy AWS-36 oraz mniej niż 200 tysięcy SWT-38.Wg najnowszych udokumentowanych szacunków rosyjskich (wartościowa, obiektywna, lecz niestety wydania w śladowym wręcz nakładzie 700 egzemplarzy praca: Ćumak R.N; Samozarjadne i avtomatićeskije vintovki Tokareva, ATLANT, Sankt-Peterburg 2014 r.), w okresie wojny wykonano około 2 milionów kb samopowtarzalnych SWT-40 i ich wersji automatycznych AWT i AKT (w tym nie więcej niż kilka procent z celownikami optycznymi)., brakło więc szans na ich przejęcie lub zdobycie. Dlatego zachowane wspomnienia i materiały źródłowe tylko sporadycznie odnotowują egzemplarze takiej broni i to zazwyczaj pojedyncze. Wyjątkiem od przedstawionej reguły są oddziały działające we wschodnich województwach II RP, które miały szanse zdobyć tego typu sprzęt i wyposażenie, utracone lub porzucone przez żołnierzy Armii Czerwonej po rozpoczęciu wojny niemiecko -radzieckiej, podczas pierwszych tygodni walk latem 1941 r. Zdarzało się, że niektóre z oddziałów dysponowały kilkoma, a nawet kilkunastoma egzemplarzami SWT. Przykładowo na Wołyniu, podporządkowany Łuckiemu Inspektoratowi AK„Osnowa", oddział partyzancki„Łuna"3 Co znamienne dla późniejszej tragedii 27 Wołyńskiej Dywizji AK, dowódca oddziału, ppor. Jan Rerutko„Drzazga", został skrytobójczo zamordowany w pierwszych dniach listopada 1943 r. (razem z towarzyszącymi mu lekarzem oddziału „Piątym" i taborytą "Słoniem") po odmowie podporządkowania się radzieckiemu oddziałowi Prokopiuka. pod koniec października 1943 r. dysponował aż 12 kb SWT. Pewne ilości tej broni pozyskano również nieco później, w wyniku starć z formacjami kolaborantów, policyjnymi i regularnymi jednostkami, uczestniczącymi w działaniach anty-partyzanckich, a następnie podczas niemal frontowych walk o Wilno. Zachowana dokumentacja fotograficzna potwierdza, że kb SWT dysponowały przykładowo placówki AK w okolicach Lidy, jak również, już podczas Akcji „Burza", 1. kompania 51. pułku piechoty (pp) AK Obwodu „Tarnopol" (pod Brzeżanami), 1. kompania oddziału leśnego AK Obwodu„Sambor" czy żołnierze II szwadronu VI Wileńskiej Brygady AK. Znane są przykłady bojowego stosowania 10-cio strzałowych samozarjadek przez 84. pp AK (II batalion por. „Cezarego" - Zygmunta Szkudelskiego, oficera Kedywu Brześć, zastępcy dowódcy oddziału partyzanckiego „Dawid") czy przez pluton wydzielony I batalionu 77. pp AK (d-ca por. „Lew" - Jan Wasiewicz). W tym ostatnim przypadku kb SWT użyto podczas walki z obławą w sierpniu 1943 r. pod Lubartami. Niewykluczone, że to właśnie„ze wschodu" pewną ilość egzemplarzy przenieśli partyzanci, spychani przez nadciągający front 

do centralnych rejonów kraju (np. co najmniej jeden SWT znalazł się w 25. pp AK w Inspektoracie Piotrków Trybunalski). Być może tak właśnie stało się również ze znanym z fotografii SWT szczuczyńskiej placówki AK, który to najprawdopodobniej w 1944 r. trafił do VII batalionu por„Ponurego". Ze względu na warunki działania i różnorodność typów broni używanej przez żołnierzy konspiracji, trudno dziś rozstrzygać, czy udokumentowana fotograficznie obecność SWT w podoficerskiej szkole 27. Dywizji AK była tylko wynikiem przypadku, czy też skutkiem przemyślanego doboru uzbrojenia elewów. W oddziałach BCh znalazły się jedynie pojedyncze egzemplarze. Przykładowo wiosną 1944 r. SWT-40 dysponował oddział „Jana Janona". Tylko sporadycznie taką broń posiadały inne ugrupowania niepodległościowe. Podobnie tylko pojedyncze SWT trafiły do oddziałów AL.

Po przejściu frontu, broń z pobojowisk oraz demobilizowanych i rozbrajanych oddziałów partyzanckich (a wśród niej dość często również i kb samopowtarzalne) trafiały do placówek służb porządkowo-ochronnych oraz niektórych formowanych posterunków Milicji Obywatelskiej (np. zdobyty na niemieckich niedobitkach SWT znalazł się w posiadaniu milicjantów w Wolsztynie). Już tylko nieliczne SWT, przypadkowo przejęte podczas patroli i starć, trafiały do rąk tzw. „milicjantów pomocniczych", a później ORMO. Nie można wykluczyć, że również z„remanentów po partyzantach ze wschodnich województw" pochodził znany z fotografii SWT, który latem 1945 r. stanowił wyposażenie... Miejskiej Ochotniczej Straży Pożarnej w dolnośląskim Jaworze.

Nie sposób określić pochodzenia kb samopowtarzalnych systemu Tokariewa, które trafiły do rąk powstańców warszawskich. Mogły one pochodzić z zapasów broni gromadzonej przed rozpoczęciem walki (zdobycze lub zakupy czynione od zdemoralizowanych członków różnych formacji III Rzeszy i jej państw satelickich), jak i przejęte już w trakcie walk. Nie można wykluczyć, że pewne ilości SWT używanych podczas powstania pochodziły z wyposażenia pododdziałów desantowanych na zachodni brzeg Wisły lub ze zrzutów dokonywanych przez lotnictwo „armii idącej ze wschodu". Tym źródłom niektóre publikacje przypisują większą ponoć częstość występowania SWT w oddziałach powstańczych walczących na Czerniakowie. Absolutny brak publikowanych statystyk tego typu uzbrojenia w wykazach broni dostarczonej w „zrzutach ze wschodu", nie pozwala ani na pewność w tym zakresie, ani na jakiekolwiek szacunki ilościowe. W oparciu o wspomnienia powstańców i zachowany materiał fotograficzny, z absolutną pewnością można jednak wskazać przykładowych użytkowników SWT w batalionie „Miotła" podczas walk na Woli, batalionie „Chrobry II" w Śródmieściu, wśród załogi Elektrowni Powiśle, w 226. plutonie zgrupowania „Żniwiarz" na Żoliborzu oraz w pułku „Waligóra" na Czerniakowie. Podobnie niejasne jest pochodzenie SWT znajdujących się w posiadaniu żołnierzy Grupy „Kampinos" (np. z 2. szwadronu), choć w tym przypadku wydaje się prawdopodobne twierdzenie, że broń mogła zostać zdobyta w walkach z formacjami kolaborującymi z Niemcami (na co wskazuje zachowana fotografia żołnierza wyposażonego nie tylko w broń, lecz także w regulaminową skórzaną ładownicę). Oczywiście wśród powstańczych SWT były także egzemplarze wcześniej przejęte przez partyzantów na wschodnich terenach II RP4W ostatniej dekadzie lipca 1944 r„ Stołpecko-Naliborskie Zgrupowanie AK, bazujące wówczas już w Dziekanowie Polskim, miało co najmniej: 43 kb 10-cio strzałowe., zarówno utracone przez Armię Czerwoną, jak i przez nowych okupantów. Niestety ponownie brak dokumentów i świadectw uniemożliwia dokładniejsze i wiarygodne ustalenie ich pochodzenia.

Wojsko Polskie.

Jednostki formowane w ZSRR od 1943 r. otrzymywały broń i wyposażenie zgodne z aktualnymi normatywami Armii Czerwonej, co wynikało zarówno z przejęcia schematów organizacyjnych, jak i z zaopatrywania jedynie ze składów RKKA. Dla 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki przewidziano etat tzw. Gwardyjskiej DP5Źródła wskazują etat № 04/500, czyli pierwszy dla dywizji gwardyjskich штат гвардейской стрелковой дивизии №04/500, wprowadzony 10 grudnia 1942 r. (wraz z etatem стрелковой дивизии №05/550). Gwardyjska dywizja miała w pułku po dwie kompanie fizylierów zamiast jednej, w kompaniach po 2 ckm zamiast 1, w kompaniach ckm batalionów po 12, a nie po 9 ckm, kompanię 16 rusznic w batalionie zamiast plutonu z 9 rusznicami, 8 moździerzy 120 mm w pułku zamiast 7,6 baterii armat 76,2 mm zamiast 5 w PAL oraz dywizyjny batalion szkolny. Powyższe różnice organizacyjne można sprowadzić do liczebności żołnierzy zwiększonej o 1235 oraz ilości broni większej niz w klasycznej DP o 621 kb, 55 ckm, 370 pm, 5 rkm, 67 rusznic, 2 granatniki 50 mm, 2 moździerze 82 mm, 3 moździerze 120 mm, 4 armaty 76 mm.,dla poszczególnych pułków piechoty etaty strzeleckiego pułku piechoty gwardii (04/501), a dla 1. pułku artylerii lekkiej - etat pułku artylerii gwardyjskiej DP (04/502), skorygowany dopiero w marcu 1944 r. na 04/252.

Wśród broni strzeleckiej, przekazywanej polskim żołnierzom zgodnie z tabelami należności, nowością dla przytłaczającej większości z nich (pomijając niewielką grupę służących wcześniej w bojowych pododdziałach Armii Czerwonej) były przede wszystkim samopowtarzalne SWT-40 i automatyczne AWT, pistolety maszynowe PPSz oraz karabiny przeciwpancerne (rusznice przeciwpancerne) PTRD i PTRS. Dla ścisłości należy dodać, że w 1943 r. SWT i AWT były przydzielane ze składów RKKA wg etatu przewidzianego dla pozycji „karabiny", a więc bez szczególnego rozróżnienia na samopowtarzalne, automatyczne czy powtarzalne. Była to broń zarówno fabrycznie nowa, jak i naprawiona oraz wyremontowana, pobrana ze składów, co potwierdzają dobrze widoczne na większości zachowanych zdjęć, łatwe do odróżnienia zmodyfikowane, uproszczone, czterokomorowe urządzenia wylotowe kb SWT/AWT (opracowane jeszcze przed latem 1941 r. i stosowane już od końca roku, ale wprowadzone jako standardowe dopiero w 1942 r.).

Zaznajamianie się z tą nową bronią, praktycznie niestosowaną w przedwojennej armii polskiej, utrudniał przede wszystkim brak oficerskiej i podoficerskiej kadry w tworzonej dywizji, a w szczególności zespołu Służby Uzbrojenia, nieznajomość, a niekiedy wręcz brak, odnośnej polskiej terminologii bronioznawczej oraz dotkliwy niedostatek instrukcji eksploatacyjnych (nie tylko w polskim tłumaczeniu, ale również oryginalnych - rosyjskich). Sytuację miało poprawić sformowanie batalionu podchorążych 1. Korpusu Polskiego w riazańskiej Pierwszej Moskiewskiej Szkole CKM, który utworzono na mocy dyrektywy Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej nr 1308/6 z dnia 9 lipca 1943 r.6Wkrótce ten oddział szkolny stał się zalążkiem polskiego szkolnictwa wojskowego w Rosji. Od marca 1944 r. istniała już Pierwsza Zjednoczona Szkoła Podchorążych PZS w ZSRR, od sierpnia tegoż roku przekształcona w Centralną Szkołę Podchorążych w Riazaniu, podporządkowaną Centrum Wyszkolenia Oficerów. W kwietniu 1944 r. powołano riazańską Wyższą Szkołę Oficerską, kształcącą od lipca dowódców pododdziałów (przeniesioną następnie do Hrubieszowa), którą w grudniu przekształcono w Oficerską Szkołę Piechoty Nr 1 (i przeniesiono do Krakowa). Od maja 1944 r. istniała Szkoła Oficerów 1. Armii WP w Łucku (później w Zagórzu). W miarę rozwoju struktur WP konieczne kadry miały zapewniać kolejno formowane OSP Nr 2 (nominalnie dla 2. Armii WP, początkowo tylko Kurs Chorążych 2. Armii WP utworzony w okolicach Kąkolewicy i połączony ze Szkołą Oficerów Polityczno-Wychowawczych 2.Armii WP), a czasowo także OSP Nr 3 (dla potrzeb planowanej 3. AWP).

Jednak wraz z wręczeniem broni żołnierzom 1.DP - oficjalna uroczystość odbyła się 14 czerwca 1943 r., niemal niezwłocznie po nadejściu pierwszych transportów broni - trudności nie zmalały, a wzrosły. Według zestawień z 6 lipca 1943 r., z 684 oficerów 1. DP jedynie 29% stanowiła przeszkolona kadra przedwojenna, 66% przydzieleni instruktorzy RKKA, a 6% nowo mianowani i polityczni (tzw. „bez stopnia"). Bardzo nieliczny był personel Służby Uzbrojenia 1. DP, który faktycznie nie był w stanie przeprowadzić systematycznego szkolenia, a z trudem mógł sprostać tylko bieżącym obowiązkom ewidencyjnym. Z przedwojennego personelu Służby Uzbrojenia do formującej się 1. DP dotarł bodaj tylko jeden podoficer, co w najmniejszym stopniu nie zaspokajało daleko większych potrzeb etatowych.

Formalnie dla zorganizowanego Wydziału Uzbrojenia Dywizji (Wydział Artyleryjskiego Zaopatrzenia w dowództwie artylerii dywizyjnej) przewidziano 3 etaty (pomocnika szefa uzbrojenia do spraw uzbrojenia, pomocnika szefa uzbrojenia do spraw amunicji oraz przydzielonego pisarza), dla Składu Uzbrojenia Dywizyjnego Punktu Zaopatrzenia miało być ich 4 (kierownik składu, pirotechnik i dwóch magazynierów ds. uzbrojenia oraz amunicji), a dla poszczególnych pułków (i równorzędnych szczebli) zaplanowano ich 11 (2 oficerskie i 9 podoficerskich).

W maju 1943 r. w Służbie Uzbrojenia 1. DP, z etatowej obsady 31 oficerów, pracowało ich tylko trzech (ppłk Wiktor Mielżyński, por. Wiktor Żurawski i por. Wiktor Herman). Doraźne, krótkoterminowe szkolenia kadry technicznej, prowadzone na radzieckich kursach specjalistycznych, które dotyczyły także żołnierzy Służby Uzbrojenia (kursy broni piechoty „Wystrzał" przeprowadzone w Sołniecznogorsku7Kursy organizowano formalnie od 1923 r. - od 1935 r. pod nazwą Высшие Стрелково-Тактические Краснознамённые Курсы Усовершенствования офицерского состава состава пехоты «Выстрел» имени Маршала Советского Союза В. М. Шапошникова - w celu przeszkolenia kadry dowódczej RKKA szczebla od batalionu do pułku, w zakresie eksploatacji, taktyki użycia oraz prowadzenia odpowiedniego przeszkolenia bojowego użytkowników w zakresie broni strzeleckiej. Zależnie od potrzeb, kursy trwały od kilku tygodni do roku. Szczególną rolę odegrały w odzyskaniu i podtrzymaniu zdolności bojowej Armii Czerwonej, wynikającej z konieczności masowego i efektywnego przeszkalania rezerw wcielanych w okresie wojny. Dowodzone przez gen. mjra Siergieja A. Smirnowa zostały na pewien czas ewakuowane do miejscowości Kysztym w obwodzie czelabińskim, gdzie funkcjonowały wraz z filiami w m. Gorki, Ulianowsk, Swierdłowsk, Nowosybirsk, Archangielsk i Ordżonikidze. Teren podmoskiewskiego ośrodka szkoleniowego .Wystrzał” był zajęty przez Niemców tylko przez kilka tygodni i szybko został odzyskany, już w grudniu 1941 r. Szkolenie dla potrzeb 1. DP przeprowadzono, wykorzystując odbudowany ośrodek zlokalizowany na niemal 11 hektarach na północny wschód od Moskwy w miasteczku Солнечногорск nad jeziorem Seneż), przyniosły tylko nieznaczną poprawę. Podobnie niewystarczające były rezultaty kursów szkoleniowych w warsztatach uzbrojenia Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, które przeszło 40 żołnierzy z cywilnym przygotowaniem technicznym. Ne dziwi więc, że, wie lipca 1943 r. stwierdzono: [...] brak rozwinięcia rusznikarni pułkowych, niezadowalający stan prowadzonych napraw bieżących broni i zły ogólny stan utrzymania broni [...] w poszczególnych jednostkach dywizyjnych. W tych warunkach nie dziwi, że przed wyruszeniem na front żołnierze, podchorążowie i oficerowie uczestniczyli nie więcej niż w dwóch strzelaniach (co potwierdzają relacje weteranów np. 3. pp). Optymistycznie zakładano jednak, że wszelkie niedociągnięcia miały być usunięte do zakończenia podstawowego okresu wyszkolenia 1. DP. W obsłudze i strzelaniu z SWT pobieżnie przeszkolono nie tylko pododdziały stricte pierwszoliniowe, lecz także żołnierki z Batalionu Kobiecego (co potwierdzają zachowane relacje, fotogramy i imienne zestawienia najlepszych strzelców).

Mimo że po sierpniowych ćwiczeniach (od 22 do 25 sierpnia 1943 r.) stan wyszkolenia dywizji oceniono pozytywnie, to faktycznie jednak niewiele zmieniło się na lepsze. Skutki takiej sytuacji dały o sobie znać w trakcie październikowych walk. Nie jest tajemnicą, że do pierwszej akcji bojowej 1. DP wyruszyła z poważnymi brakami obsady stanowisk etatowych oficerskich (19,3%) i podoficerskich (35,9%), a równocześnie z nadmiarem szeregowych (19,4%). Tak wynikało z wykazów z końca września czy pierwszej dekady października 1943 r. Wówczas to z 31 etatów Służby Uzbrojenia, obsadzonych było tylko 14 (w tym w pułkach jedynie 2 stricte techniczne). Szczególnie dotkliwy był brak puszkarzy, rusznikarzy i zbrojmistrzów, czemu nie było w stanie zadośćuczynić doraźne obsadzanie wakatów przez oficerów i podoficerów liniowych.

Do pierwszego boju, 12 października 1943 r., dywizja weszła etatowo uzbrojona i wyposażona w amunicję, której zużycie już w połowie pierwszego dnia walk przekroczyło zakładane normatywy i zaczął szwankować jej dowóz. Dostawy interwencyjne - np. dla 2. i 3. batalionu 1. pp, walczącego o miejscowość Trygubowa - były dopiero organizowane i realizowane ze znaczącym opóźnieniem. Niekiedy dopiero po 5 godzinach, po zmroku. Podobne trudności notował 2. pp. W relacjach z pola bitwy zwracają uwagę często zgłaszane przypadki niesprawności broni samopowtarzalnej i maszynowej (automatycznej) spowodowane zapiaszczeniem, z którymi albo nie umiano, albo nie było jak uporać się samodzielnie na polu walki. Faktem jest, że takie spostrzeżenia znajdują się zarówno w formalnej dokumentacji bojowej, jak i choćby w meldunkach oficerów 2. pp, składanych podczas walk o Sysojewo, a także w archiwalnych wspomnieniach uczestników walk, np. o Połzuchy: W ugrupowaniach strzeleckich źle się dzieje. Wszyscy ci żołnierze, którzy wyfasowali w Sielcach dziesię-ciostrzalowe półautomatyczne SWT - ku ówczesnej zazdrości kolegów - teraz przeklinają tamten dzień. Samozarjadnaja wintowka Tokariowa ogromnie łatwo chwyta piasek. Doprawdy jakby miała magnes w sobie, a ziarenka piasku były z żelaza. Dowódcy [...] naganiają w chwilach przerw między kontratakami do czyszczenia broni. Niełatwo to idzie. Piasek, jak na zawołanie, dostaje się do lufy, do komory nabojowej natychmiast po wyczyszczeniu. Podobnie krytyczne były głosy niektórych uczestników walk w nocy z 12 na 13 października: Zajmują stanowiska. Sypie się piasek do SWT. Już po chwili wiadomo, gdy [żołnierze 3. kompanii strzeleckiej] próbują odpowiedzieć na powtarzający się periodycznie ogień niemieckich cekaemów, że dziesięciostrzałowe karabiny można spisać na straty [z powodu zacięć].

Powodem niesprawności, podawanym w relacjach uczestników walki, było zanieczyszczenie piaskiem i błotem, jak stwierdzają niektórzy weterani - uniemożliwiające otwarcie zamka po wystrzale: [...] nawet uderzeniami łopatek o rączkę suwadła8Relacja dowódcy jednego z plutonów 3 pp.Takie sytuacje zdają się sugerować nie tylko zabrudzenie mechanicznie, uniemożliwiające ruch części broni, lecz także zakleszczenie łusek w komorach nabojowych (do których nota bene SWT i AWT miały wrodzoną skłonność, wynikającą wprost z konstrukcji9Stosunkowo wczesne odryglowanie następujące przy ciśnieniu gazów prochowych sięgającym 120 kg/cm2, powiększaną jeszcze przy prowadzeniu intensywnego ognia). Nie można wykluczyć, że powodem takich niesprawności mogło być także użycie amunicji w łuskach stalowych niepowlekanych (bez pokrycia - nieplaterowanych10Zachowana dokumentacja wytwórcza SWT informuje nawet o niemożności poddania wykonanych egzemplarzy próbom odbiorczym właśnie z powodu posiadania wyłącznie naboi mających nieplaterowane гилзы типа ЛИМ.). Nie chodzi tu jednak o wydanie nieodpowiednich nabojów przed bitwą, ponieważ we wspomnieniach weteranów wielokrotnie przewija się wątek uzupełniania braków amunicji karabinowej nie tylko od rannych czy zabitych kolegów, lecz także znajdowaną przypadkowo na polu walki. Dziś nie sposób wyjaśnić ani rzeczywistych powodów niesprawności, ani racjonalnie ocenić, ile w tym winy niedostatków umiejętności indywidualnych użytkowników i braku choć minimalnego doświadczenia w walce, ile niefrasobliwości czy niedbalstwa, a ile obiektywnych przesłanek, wynikających z rzeczywistych trudnych warunków bojowych lub jakości przypadkowo pozyskanej, nieodpowiedniej amunicji niewiadomego pochodzenia.

Mimo trudności ekstrakcji łusek, będących powodem poważnej części zacięć SWT/AWT (zwłaszcza egzemplarzy wykonanych między 1942 a 1943 r.), trudno dowieść, że broń ta była znacznie bardziej wrażliwa na zapiaszczenie, albo bardziej podatna na wpływ brudu, ziemi i piasku od innych konstrukcji samopowtarzalnych, maszynowych czy automatycznych. Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy jest dalszy ciąg już cytowanej relacji: Starszy z [braci] Turczyńskich, Jan, pedant z szóstej kompanii strzeleckiej, walczący obok młodszego brata Antoniego - uśmiecha się leciutko i jakby nieco z góry. Kpili z niego - koledzy i rodzony brat - na ćwiczeniach, gdy nie kociołkowi, ale karabinowi poświęcał najwięcej uwagi. [...] Jan Turczyński nie skoczy do rowu, nim nie owinie choćby połą płaszcza zamka karabinu. Nie, jemu SWT nie odmówił posłuszeństwa11Wszystkie trzy kolejne ww. cytaty za: Sroga A., Początek drogi - Lenino; tom 2, MON, Warszawa 1974, zachowano zapis i oryginalne słownictwo." Opisany stan można uznać za świadectwo braków ogólnego wyszkolenia wojskowego i strzeleckiego, w szczególności dotyczącego samopowtarzalnych kb SWT. Stało się tak mimo niewątpliwie ostrego, jednak w sumie tylko pobieżnego, przeszkolenia rekruckiego w okresie formowania 1. DP. Realizację całego programu wyszkolenia dywizji przewidziano zaledwie na trzy miesiące i tylko podczas nominalnych 260 godzin zajęć, które w dodatku nie zawsze były prowadzone przez całkowicie kompetentnych instruktorów. Kolejne formowane jednostki Korpusu przechodziły jeszcze bardziej uproszczony kurs unitarny, ograniczany nawet do ok. 6 tygodni. Potwierdzenie tej, z pewnością odległej od ideału, sytuacji możemy znaleźć również w zachowanym materiale fotograficznym. Na zdjęciach z okresu letniego szkolenia w obozie sieleckim wyraźnie widać, że żołnierze pozorujący strzelanie mają nałożone bagnety na kb SWT. Zdaje się to wyglądać „bojowo", ale... zarówno pierwsza instrukcja eksploatacyjna kb SWT (Nastavlenie po strelkovomu delu (NSD-38) Samaozrjadnaja vintovka obr. 1940 д., wydana w 1940 r.), jak i kolejne jej modyfikacje (np. 7,62-mm samozarjadnaja vintowka obr. 1940 g. i 7,62-mm samozarjadnaja snajperskaja vintowka obr. 1940 g. Rukovodstvo służby z 1941 r.) już w ogólnym opisie podają jednoznacznie: Bagnet na karabin nakłada się przed walką na bagnety. Naturalnie strzelanie z nałożonym bagnetem było możliwe, lecz zgodnie z odpowiednim dopiskiem pod tabelą balistyczną, zamieszczoną na końcu ww. instrukcji: Podczas strzelania zkbz nałożonym bagnetem, który został przystrzełany bez bagnetu, [należy uwzględnić, że] średni punkt trafienia pocisków w cel odległy o 100 m znajdzie się wyżej o 45 cm. Tak znaczne przenoszenie punktu celowania z pewnością utrudniało celne strzelanie, nawet podczas walki na najbliższe odległości. Wszystkie rysunki ilustrujące regulaminowe postawy strzeleckie, ukazują użycie kb SWT bez bagnetów. Dodatkowo w opisie sposobu przystrzeliwania ww. opisy precyzują: Przystrzeliwanie prowadzi się bez nałożonego bagnetu. I to mimo że, takowy wchodził w skład wyposażenia każdego SWT i AWT, a więc przeciwnie niż w przypadku równolegle stosowanych powtarzalnych kb wz. 1891/30, które od momentu wprowadzenia do wyposażenia rosyjskiego żołnierza nie tylko każdorazowo przystrzeliwano, lecz także zawsze w boju używano z nałożonym bagnetem. W tym świetle surową i niepochlebną ocenę, zawartą w raporcie pokontrolnym gen. mjr. M. Makarowa (szefa Zarządu Politycznego Frontu Zachodniego, któremu podlegała w boju pod Lenino 1. DP), informującą między innymi o: [...] kiepskim przeszkoleniu w obsłudze indywidualnej broni strzeleckiej, a zwłaszcza kb samopowtarzalnych [...], trudno uznać za niezasłużoną, zupełnie bezzasadną i absolutnie stronniczą12W intencji autora podawanie powyższych informacji nie jest bynajmniej wynajdywaniem braków i potknięć organizatorów 1. DP ani szukaniem bądź wskazywaniem winnego zaistniałych niedociągnięć Jest jedynie obiektywnym podaniem stanu faktycznego oraz przypomnieniem (ku przestrodze), że kumulacja pozornie błahych niedociągnięć szkoleniowych i organizacyjnych może doprowadzić do tragicznych i krwawych ofiar. Bo, zwłaszcza w wojsku, nie można liczyć na to że, cytując za Wieszczem Adamem: Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele i - jakoś to będzie!W ocalałej dokumentacji bojowej 1. DP brak zestawień strat materiału Służby Uzbrojenia, poniesionych podczas bitwy o Lenino Brak również oceny efektywności pracy, specjalnie powołanych rozkazem dowódcy 1 D.P nr 27 z 11 października 1943 r., oddziałów zdobyczy wojennej, mających za zadanie zbieranie i zdawanie do [składów] pułków całej broni i amunicji swojej i zdobycznej. Zachowane zestawienia inwentaryzacji, wykonanej 1 listopada 1943 r., dotyczą jedynie zapasów amunicji (np. pozostało 0.7 jednostki ognia naboi do pm i pistoletów oraz rusznic ppanc. i 1,4 jednostki ognia naboi do kb).

Wraz z kolejno formowanymi jednostkami, przekształceniami organizacyjnymi, 1 Korpus Polski, 1. Armia WP i 2. Armia WP nieustannie potrzebowały coraz więcej fachowego personelu Służby Uzbrojenia, czemu nie były w stanie sprostać ani pobór na wyzwolonych terenach kraju, ani szkolenie kadry własnej w strukturach WP i w RKKA. Jedynym wyjściem było skierowanie do służby w WP specjalistów radzieckich - przydzielono około 100 oficerów, obsadzających głównie wakaty Służby Uzbrojenia. Szczegółowy opis zmian organizacyjnych WP oraz Służby Uzbrojenia WP po 1943 r. aż do zakończenia I wojny wykracza poza temat opracowania, jednak dla ogólnej orientacji można wspomnieć, że wraz z formowaniem kolejnych dywizji ukształtował się I on następująco: w dowództwie dywizji piechoty I szefowi uzbrojenia podlegał Wydział Uzbrojenia I Dywizji (pomocnik ds. sprzętu strzeleckiego, po- I mocnik ds. sprzętu artyleryjskiego, kierownik i nie- I etatowy pluton zaopatrzenia). Remont sprzętu (tzw. I „średni" - polegający na wymianie uszkodzonych podzespołów) w dywizji i pułkach prowadził armijny warsztat artyleryjski, przydzielany na czas walki. Na I niższym szczeblu pułku piechoty, szefowi uzbrojenia pułku podlegała sekcja uzbrojenia (starszy pisarz), warsztat uzbrojenia (kierownik, technik uzbrojenia, technik artyleryjski, majster uzbrojenia, majster artyleryjski, majster sprzętu optycznego) oraz skład amunicji (pisarz i magazynier). Do nich należało ewidencjonowanie sprzętu uzbrojenia i amunicji, ewakuacja z pola walki własnego uszkodzonego sprzętu, opakowań i zużytych łusek oraz zbiórka na polu walki techniki bojowej własnej i nieprzyjacielskiej. Tzw. „bieżący" (jedynie wyjątkowo „średni") remont sprzętu pułkowego polegał wyłącznie na wymianie części lub zespołów i mógł być dokonywany tylko siłami i wyposażeniem ruchomych warsztatów samochodowych pułku. Pomijając zaopatrywanie w amunicję (której organizacja i środki nie są tematem opracowania), od szczebla batalionu w dół istniała już tylko ewidencja sprzętu i amunicji, prowadzona przez personel spoza służby uzbrojenia. Ewidentnym dowodem, podkreślającym znaczenie technicznego przeszkolenia w zakresie uzbrojenia piechoty, jest niemal 30% udział tzw. nauki o broni w programie nauk podchorążych piechoty szkolonych w Riazaniu. Dla porównania - dla artylerzystów stanowił tylko około 7%. 

Bez względu na rzeczywiste przyczyny zastrzeżeń, wysuwanych co do niezawodności przydzielonych polskim żołnierzom kb SWT i AWT, a w szczególności nie mając możliwości szczegółowej analizy w ilu przypadkach niesprawności zawiniła konstrukcja broni, wady wykonawcze, wadliwość amunicji, a w ilu nieprawidłowości w eksploatacji i utrzymaniu broni zależne od świadomości, wiedzy i umiejętności użytkownika, śmiało można postawić tezę, że SWT i AWT z całą pewnością nie traktowano jako broni o priorytetowym znaczeniu dla siły ognia poszczególnych pododdziałów i oddziałów. Tak samo nie sposób twierdzić, że była to broń szczególnie pożądana przez żołnierzy. Co ciekawe, w przeciwieństwie do PSZ w ZSRR (tj. formalnie tylko do 5. DP, która otrzymała broń pod koniec 1941 r.), polskie jednostki formowane po 1943 r. zasadniczo nie dysponowały kb SWT z celownikami optycznymi, przydzielanymi strzelcom wyborowym. Stało się tak, ponieważ od października 1942 r. wytwarzano generalnie już tylko powtarzalne kb wyborowe wz. 1891/30, a ponadto z wielu względów preferowano użycie jako broni wyborowej właśnie kb powtarzalnych.13Nie wchodząc w szczegóły, przede wszystkim ze względu na absolutną konieczność produkcji znacznych ilości przynajmniej pięciokrotnie tańszych kb powtarzalnych oraz braku broni samopowtarzalnej odpowiedniej jakości (zwłaszcza wad wytwarzanych drewnianych łoży, prowadzących do „górowania" pierwszego strzału, niedostatecznej sztywności wsporników celowników optycznych wojennego wyrobu, pogorszenia dokładności ich montażu oraz niemal o połowę gorszej efektywności uproszczonych urządzeń wylotowych). W praktyce celność wyborowych SWT z celownikami PU, mierzona rozmiarami pola rozrzutu trafień celu na odległości 300 do 400 m, nie odbiegała w sposób znaczący od rozrzutu wyborowych kb powtarzalnych wz. 1891/30 z takim samym celownikiem, a z takich to właśnie dystansów ówcześni strzelcy wyborowi eliminowali przytłaczającą większość celów.

Interesujące jest również to, że w wykazach strat bojowych figurują zazwyczaj tylko kb AWT. Przykładowo wykaz strat 1. i 2. DP, poniesionych podczas walk pod Puławami latem 1944 r., wymienia 73 kb AWT utracone i 174 kb AWT uszkodzone, przeznaczone do naprawy. Pochodzący z tego okresu wykaz strat kompanii karnej, zmasakrowanej podczas forsowania w pierwszym rzucie Wisły, wymienia utracone 64 kb AWT. Również wykaz strat 1. Armii WP, poniesionych w październiku 1944 r., wymienia tylko 461 kb AWT, a ewidencja strat 1. DP, poniesionych w lutym i marcu 1945 r., 140 kb AWT. Podobnie zestawienia posiadanego sprzętu informują niemal wyłącznie o AWT (np. zestawienie sprzętu będącego w dyspozycji 1., 2. i 3. DP, sporządzony 1 września 1944 r.f wymienia jedynie 79 kb AWT w 2. DP oraz 189 kb AWT w 3. DP). Taki stan faktyczny można dość łatwo uzasadnić tym, że od początku 1943 r. jedynym wytwórcą kb Tokariewa był zakład nr 314 (ewakuowany spod Moskwy aż do Miednogorska), produkujący wyłącznie AWT. W tej sytuacji kb SWT były praktycznie niewytwarzane przez zakłady zbrojeniowe, co bezpośrednio przekładało się na stan sprawozdawczości (zestawienia stanów, zapotrzebowania, rozliczenia strat itp. dokumenty). Zwraca uwagę także całkowity brak SWT i AWT w wykazach zapotrzebowania na nowy sprzęt uzbrojenia, przekazywanych przez WP organom zaopatrzenia materiałowego RKKA (jak np. w wykazie sporządzonym 27 lipca 1944 r. przez Odział Uzbrojenia 1. Armii WP). Natomiast w ewidencji broni naprawianej znajdują się zarówno SWT, jak i AWT (np. wykaz broni naprawionej w marcu 1945 r. przez 3. i 4. Warsztat Remontowy Uzbrojenia podaje 15 kb SWT i AWT). Podobnie w miarę upływu czasu znikają ze wspomnień wzmianki o bojowym użyciu przez żołnierzy 1. Armii WP kb SWT i AWT. Analogiczna sytuacja dotyczy 2. Armii WP, mimo że zachowały się fotografie wręczania nowo formowanym oddziałom tej właśnie broni. 

Brak informacji o przekazaniu Wojsku Polskiemu kb samopowtarzalnych i automatycznych w kolejnych latach wojny (np. brak tej pozycji w sporządzonym przez Departament Uzbrojenia WP Wykazie sprzętu uzbrojenia otrzymanego z ZSRR na dzień '25.10.1944 r.). Nie można wykluczyć, że powodem było przekazanie posiadanych już kb Tokariewa z jednostek pierwszoliniowych do pododdziałów drugiego rzutu, a przede wszystkim do pododdziałów szkolących nową kadrę oficerską i podoficerską dla WP. W takich bowiem „niebojowych" warunkach można było zarówno wymusić, jak i skontrolować właściwy stan przydzielonych SWT i AWT, zadbać o stosowanie choćby podstawowych środków niezbędnych do utrzymania należytego stanu technicznego i sprawności broni oraz o elementarne materiały do jej czyszczenia i smarowania. Był też czas na nauczenie elewów i podchorążych od podstaw budowy oraz obsługi broni samopowtarzalnej i automatycznej. A właśnie tego chyba najbardziej brakowało na froncie. Taką hipotezę losów SWT i AWT potwierdzają zachowane fotografie, dowodzące stosowania tych kb, poczynając co najmniej od wiosny 1944 r., przez żołnierzy CSP (Centralnej Szkoły Podchorążych w Riazaniu), a następnie OSP (Oficerskich Szkół Piechoty, w tym krakowskiej OSP nr 2). Tam właśnie samopowtarzalne SWT i automatyczne AWT doczekały końca wojny, po czym przeszły na służbę pokojową w stopniowo reorganizowanym i demobilizowanym wojsku. Z zupełnie niejasnych powodów, opracowany jeszcze w okresie wojny Program wyszkolenia dla szkół oficerskich piechoty, ckm i moździerzy pomija kb SWT/AWT, przewidując odpowiedni czas na szkolenie w zakresie broni najpewniej uznanej za typową: rewolwerów wz. 1895, pistoletów wz. 1933, pm wz. 1941 i wz. 1943, kb wz. 1891/30, rkm DP, ckm wz. 1910, rusznic przeciwpancernych oraz moździerzy kalibru 50 mm i 82 mm.14Dokument zachowany w zasobach archiwalnych CAW CWO WP t. 53, s. 266, cytat za Rutkowski S., Zarys dziejów szkolnictwa wojskowego, Warszawa 1970, s. 251. 

Kolejnym ciekawym spostrzeżeniem jest brak w zachowanym materiale ikonograficznym zdjęć żołnierzy 1. i 2. Armii WP z ładownicami do SWT/AWT. Można wręcz pokusić się o uogólnienie, że zazwyczaj żołnierzowi uzbrojonemu w kb rzadko kiedy wydawano ładownice, a jeśli już to brezentowy „патронташ нагрудный", zastępujący regulaminowe. Autorowi nie udało się natrafić na zdjęcie dokumentujące użycie przez żołnierzy WP ładownic przeznaczonych do SWT/AWT, jak również tzw. zwykłych, na dwa etatowe magazynki zapasowe ani tzw. uniwersalnych, na magazynki lub naboje łód-kowate bądź luzem. Znane są za to fotografie z epoki, potwierdzające użycie innych wzorów ładownic (nawet... wzoru brytyjskiego.) Być może było to skutkiem zaopatrywania jednostek WP ze składów RKKA w umundurowanie radzieckie jedynie we wczesnym okresie formowania jednostek. W późniejszym okresie otrzymywano już niemal wyłącznie umundurowanie specjalnie, przeznaczone dla WP - tzw. polskiego wzoru (wyrobu radzieckiego, a następnie wykonanego już w kraju). Zaś ładownice były przedmiotem troski właśnie służby mundurowej...

Zgodnie z wykazem stanu uzbrojenia strzeleckiego, sporządzonym na dzień 1 listopada 1949 r.f Wojsko Polskie posiadało 3424 kb samopowtarzalne SWT wz. 1940 i 2221 kb automatycznych AWT, dostarczonych jeszcze podczas wojny15 Ponadto: 17 338 rewolwerów Nagant wz. 1895,26 352 pistolety TT, 50 142 pm PPSz wz. 1941,6216 pm PPS wz. 1943,22 pm. PPD wz. 1940,9643 kb wz 1891/30,5050 kb wyborowych wz. 1891/30,42 234 kbk wz 1938,53 921 kbk wz. 1944,8731 rkm DP, 2503 ckm Maxima wz. 1910,13 ckm Goriunowa wz. 1943,9 ckm Diegtiariewa DS wz. 1939. Broń ta nadal znajdowała się w wyposażeniu wybranych pododdziałów, w niektórych aż do końca lat 60. XX wieku.

FaLang translation system by Faboba